Każdego dnia wykonujemy setki, a nawet tysiące czynności, których rezultat składa się na obraz naszego życia. Listy codziennych obowiązków kreślą coraz gęściej karty naszych terminarzy i notatek telefonów. Wszystko po to, by o niczym nie zapomnieć, nic nie przegapić, a w między czasie planować kolejne ruchy na szachownicy naszych jutrzejszych wyzwań. Nie rzadko jednak dochodzi do paradoksu, gdy w pogoni za pracą między wschodem i zachodem słońca, nie mamy nawet czasu spotkać się z najbliższą rodziną, o przyjaciołach czy dalszych znajomych nawet nie wspominając. Dodatkowo, perfekcyjnie zaplanowany porządek dnia bardzo często pomija tzw. bufor – dodatkowy czas na wypadek wystąpienia sytuacji nagłych i kryzysowych.

Niestety, świat na przekór naszym o nim wyobrażeniu, stara się udowodnić, że jego codzienność nie jest wcale tak świetnie uporządkowana jak proces obliczeniowy najnowszego procesora. My jednak z uporem maniaka nadal tkwimy w przekonaniu, że winne wszystkich naszych zmartwień jest… życie. To przecież ono każdego dnia krzyżuje nasze misterne plany. To życie wkłada nam kij w szprychy i z szyderczym uśmiechem patrzy na nas jak stoimy w korkach i „uprzejmie” kwitujemy pozostałych kierowców. Nierzadko też instynktownie obliczając straty paliwa i pieniędzy oraz przygotowując co najmniej kilka historii tłumaczących nasze spóźnienie – wypadek, choroba bliskiej osoby, katastrofa? A wszystko to przez zepsuty na skrzyżowaniu samochód – coś na co nie mamy żadnego wpływu…

W większości przypadków, codzienne utrudnienia z jakimi musimy się zmierzyć są spowodowane chociażby przez zjawiska atmosferyczne. Pogoda, która potrafi bardzo skutecznie namieszać i zmusić nas do zmiany planów jest tego doskonałym przykładem. Innym razem mogą być to np. roboty drogowe, awaria naszego samochodu, zmiana godzin pracy ulubionego sklepu lub też przejście z czasu zimowego na letni. To w brew pozorom sprawy błahe. Zaciskamy więc zęby i sprawnie modyfikując nasz grafik akceptujemy kolejne, następujące po sobie jak upadające domino opóźnienia. Ciągle przyspieszamy obiecując sobie, że tym razem już na pewno wszystko ułoży się po naszej myśli. Nie trzeba w tym miejscu opisywać naszego rozczarowania i późniejszej reakcji, gdy jeszcze tego samego dnia natrafimy na kolejną przeszkodę, której o dziwo nie zaplanowaliśmy w naszym inteligentnym „smart” planie.

Zbierając codziennie moc nowych doświadczeń, nie zmieniamy jednak swojego podejścia. Planujemy jeszcze więcej, walczymy z przeciwnościami coraz lepiej i pniemy się wzwyż osiągając kolejne sukcesy. To dobrze! Wręcz wspaniale! Zastanówmy się jednak, jakim kosztem?

Jesteśmy jak kierowcy rozpędzonych na autostradzie samochodów, którzy skupiają się jedynie na trasie przed ich oczami. Każde spojrzenie w bok czy dekoncentracja mogą spowodować tragiczne w skutkach zdarzenie. Coraz częściej i my zachowujemy się podobnie. Na wiele rzeczy po prostu nie zwracamy uwagi. Co prawda nie wykoszony trawnik przed domem, czy spalona żarówka, którą zapominamy wymienić już od ponad miesiąca, jeszcze nigdy nikogo nie zabiły. Co jednak z ludźmi, których spotykamy każdego dnia?

Ten dłuższy wstęp, miał jedynie w prosty sposób przedstawić jedno z wielu spojrzeń na problem postępującej alienacji społeczeństwa, w którym wszyscy żyjemy. Spróbujmy więc zastanowić się teraz, jak reagujemy w sytuacjach, gdy ludzie wokół nas potrzebują pomocy – natychmiast!

Ważną informacją jest fakt, że poniższe historie są autentyczne i miały miejsce w naszej parafii.

Starsza kobieta skarży się na ból w klatce piersiowej. Jest jej słabo, czuje się coraz gorzej. Przypadkiem spotyka znajomą osobę i prosi ją o pomoc. Po dłuższej rozmowie wspólnie decydują o wezwaniu zespołu ratownictwa medycznego, który przyjeżdża po kilkunastu minutach. Po przewiezieniu kobiety do szpitala, w trakcie specjalistycznych badań okazuje się, że objawy, których doświadczała były symptomami wyraźnego stanu przedzawałowego. Po krótkiej hospitalizacji pacjentka powróciła do domu cała i zdrowa.

U starszego człowieka dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia. Jego serce przestaje bić. Upada przy wiejskiej drodze. Jego resuscytacji podejmuje się pracownik zakładu pogrzebowego, który przypadkiem znalazł się w tamtej okolicy. Zaraz po tym zespół ratownictwa medycznego dostaje dyspozycję wyjazdu. Dotrze jednak na miejsce dopiero po 17 min. Do tego czasu poszkodowanym zajmuje się człowiek, który nawet go nie zna, ale nieprzerwanie przez 15 min masuje jego serce klęcząc na kamienistym poboczu. W oddali stoją lekko przestraszeni ludzie. Dwie minuty przed dotarciem ratowników medycznych, reanimację przejmuje jeden z przejeżdżających obok kierowców, a chwilę po nim do akcji wkraczają fachowcy. Niestety pomimo wszelkich starań, poszkodowanego nie udaje się uratować.

Powyższe przykłady, choć zupełnie odrębne, mają pewne elementy wspólne, którym warto się przyjrzeć. Jednym z nich jest zainteresowanie danym zdarzeniem przez osoby postronne. Jeśli dostrzeżemy coś nietypowego, powinno to natychmiast zwrócić naszą uwagę. Nie uciekajmy! Sprawdźmy czy będziemy mogli pomóc. Nikt tak naprawdę nie wie czy być może właśnie jego reakcja nie zmieni biegu zdarzeń. Często jednak z „ciekawością” wygrywa obawa przed poniesieniem konsekwencji w sytuacji, gdy udzielana przez nas pomoc okaże się nieskuteczna bądź niefachowa. Dlatego też żyjąc w pośpiechu, coraz częściej wolimy pewnych rzeczy „nie zauważać” i iść w swoim kierunku. Mamy przecież tak wiele pracy i ogrom planów! Dla tych więc którzy uważają, że jeśli nie zrobią nic to pozbędą się problemów, warto przypomnieć treść Artykułu 162 Kodeksu karnego[1], którego dwa paragrafy mówią jasno i wyraźnie, że:

  • 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.

Sytuacja pierwsza to przykład natychmiastowej reakcji osoby postronnej, która pomogła w szybkim rozpoznaniu stanu bezpośrednio zagrażającego życiu i w podjęciu decyzji o bezzwłocznym przewiezieniu starszej osoby do szpitala, co ostatecznie uratowało jej życie.

Drugi przykład jest o wiele bardziej złożony, dlatego też moglibyśmy poświęcić jego analizie znacznie więcej czasu. Tym razem jednak skupimy się tylko na jednym elemencie nawiązując do przykładu powyżej. Dla lepszego zrozumienia, pomińmy również rezultat działań ratowniczych – nie jest on w tym momencie najistotniejszy. Zauważmy jednak, że człowiek prowadzący resuscytację krążeniowo-oddechową, która jest czynnością niezwykle wyczerpującą psychicznie jak i fizycznie, pozostał praktycznie sam do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. Żadna z osób postronnych nawet nie podeszła do niego by w jakikolwiek sposób mu pomóc – chociażby poprzez zabezpieczenie miejsca zdarzenia tak, aby poruszające się jezdnią pojazdy przypadkiem na niego nie najechały. To samo można powiedzieć o przejeżdżających tuż obok kierowcach. Żaden z nich nie zatrzymał się by przynajmniej sprawdzić, co się dzieje. Reanimacja na poboczu drogi okazała się w tym przypadku niewystarczająco szokująca, by poświęcić swój cenny czas akcji ratowania ludzkiego życia.

Najczęstszą przyczyną takich zachowań wśród świadków zdarzeń jest niestety brak podstawowej wiedzy z zakresu udzielania pierwszej pomocy, co z kolei powoduje strach przed odpowiedzialnością karną w przypadku, gdyby niesiona przez nich pomoc okazała się nieskuteczna. Warto jednak zapamiętać, że nawet niefachowa pomoc będzie lepsza od zaniechanie jakichkolwiek działań! Jest to prawda i można na niej poprzestać. Lepiej jednak podejść do tego tematu nieco ambitniej. Skoro ewidentnie czegoś się boimy, to znaczy, że brakuje nam odpowiedniej wiedzy i umiejętności. Można jednak je łatwo zdobyć od ludzi, którzy na co dzień ratują ludzkie życie.

Wiele instytucji i firm oferuje szkolenia z zakresu pierwszej pomocy, których program jest odpowiednio dostosowany do poziomu umiejętności, jak i wieku kursantów. Osoby chętne do podniesienia swoich kwalifikacji oraz do tego by poczuć się pewniej w sytuacji kryzysowej, zachęcamy do kontaktu z naszą jednostką w celu zdobycia większej ilości informacji. Chętnie pomożemy wszystkim zainteresowanym!

dh Mikołaj Kopeć

Ochotnicza Straż Pożarna w Książnicach

www.ospksiaznice.pl

[1] Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny